Ocena wątku:
  • 12 głosów - średnia: 4.33
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Miejsce na przywitanie i parę słów o sobie
Cześć Wszystkim,

mam na imię Piotrek, po 15 latach siedzenia za biurkiem 4 lata temu wróciłem do kręcenia na MTB.
Zaczęło się od króciutkich wypadów do lasu pod domem na budżetowym rowerze Kands 1500.
Kiedy okazało się, że ta machina to za mało, to na początku tego sezonu roku kupiłem Krossa Level 7.0.
Na Krosie przejechałem się po Bielskich ścieżkach i zrozumiałem, że XC to za mało Smile. Od września ujeżdżam YT Jeffsy, ale Krossa póki co się nie pozbywam.
Uwielbiam rowerową explorację górskich ścieżek w dół i górę.
Zawodowo pracuję w branży IT/Telekomunikacja.
Odpowiedz
Witam koleżanki i kolegów,

Nazywam się Radek i podobnie jak czesc forumowiczow wróciłem do rowerowego hobby po latach nieobecności.

Wszystko zaczęło się od niewinnej wyprawy po Pogórzu Ciężkowickim na pożyczonym rowerze. Pomimo spektakularnej kraksy kilka dni później fascynacja nie wygasła, wręcz przeciwnie. Za pierwsze samodzielnie zarobione pieniądze kupiłem rower w hipermarkecie, z duma na twarzy wracalem na nim do domu, nie zraził mnie nawet fakt, że podczas tej raczej krótkiej przejażdżki odpadły pedały i skrzywiła się kierownica. Ale pamiętam doskonale, że rama była w zielone moro a widelec żółty i prawie w ogóle się nie uginał.

Później był hardtail na ramie alu Meridy, z kołami do downhillu. Rama zniosła katowanie na 3 metrowych dropach bez najmniejszego uszczerbku. Chyba najbardziej bezproblemowy rower jaki miałem.

Dalej był Mastiff od chyba istniejącego jeszcze Dunconu. Takie nieśmiałe enduro z 130mm skoku (2005). Zjeździłem nim większość warszawskich lasków i parków. Rama lubiła skrzypiec a mechaniczne tarczówki o tajemniczej nazwie Black Box lubiły dzwonić. Damper prawie się nie uginał ale i tak było wesoło.

A potem dlugo, dlugo nic. Dopiero po 11 latach wskoczyłem ponownie na siodło, najpierw Giant Trance 2 GE a teraz YT Jeffsy 27 Al.

Jeśli ktoś dotarł do końca tej opowieści to serdecznie gratuluje, dodam jeszcze tylko że rowerowanie w wieku 40 lat nie jest takie złe jakby się mogło wydawać Smile.
Odpowiedz
(09.10.2018, 13:36)HurtLocker napisał(a): Dalej był Mastiff od chyba istniejącego jeszcze Dunconu.

W 2011 roku zamknęli.

http://www.encyklopediarowerowa.pl/duncon.html
Odpowiedz
(10.10.2018, 12:41)Wujekdodh napisał(a): Dalej był Mastiff od chyba istniejącego jeszcze Dunconu.

W 2011 roku zamknęli.

http://www.encyklopediarowerowa.pl/duncon.html
[/quote]

Szkoda, wtedy to byla swiezynka. Pamietam pierwsze produkty NS Bikes, pedaly, kierownice. Oni maja sie dobrze.
Odpowiedz
Miałem Dunkona TransAlpa z 2003r i w nim kierownicę z mostkiem jeszcze pod logiem NorthShore, Bad Mama 710mm z mocowaniem 28,6mm
Odpowiedz
Witam,

Po przerwie(dziecko, rodzina, praca) wróciłem w zeszłym sezonie do jeżdżenia. Z tym, że mój stary rower do skakania nie bardzo się sprawdza na trasy 50-70km. Na ten sezon chcę złożyć najtańszego sensownego fulla do mtb/lekkiego enduro.

Czołem!
Odpowiedz
Cześć!
Moja pierwsza jazda na rowerze po górach to było lato 1993 w Bieszczadach i miałem wtedy 11 lat. Ale tak na serio bakcyla MTB złapałem w liceum i wtedy też zacząłem trenować XC w jednym z poznańskich klubów. Sukcesów wielkich nie miałem a po maturze odpuściłem treningi i przestawiłem się na jazdę turystyczno - eksploracyjną, choć z racji miejsca zamieszkania góry widywałem tylko w wakacje.
Udało się jednak objeździć spory kawał Sudetów i Bedkidów.
Od trzech lat mieszkam w Katowicach, czyli mam blisko do Bielska, z czego oczywiście korzystam.
Co do rowerów to zaczęło się od tzw. "makrokesza", który jednak z wieloma modyfikacjami posłużył całkiem długo. Potem był Sintesi Halebopp (początkowo na sztywnym widelcu, potem doszedł Manitou Axel), Merida Matts 200 i wreszcie w 2014 roku nabyłem pełnoprawnego fulla AM, konkretnie Aganga Patriota. Ten rower to była zupełnie nowa jakość i służy mi do dzisiaj.
W planach na ten sezon wyjazd w alpy włoskie i start w przynajmniej jednych zawodach enduro. Czy się uda - zobaczymy.
To by było chyba na tyle historii mego życia Wink Pozdrawiam wszystkich użytkowników.
Odpowiedz
Witam.
Ojej! to już pawie 11lat na forum emtb. Pierwsze wyjazdy (meczarnia na ht xc), jaranka fullem - pilsko kamienie typu rtv&agd. Ah..
Tymczasem sezon narciarski idzie papa, witamy rowerek.

ps. a tak jakoś mnie natchnęło na kolejne przywitanie Big Grin

Odpowiedz
yO!
Waluś, albo Walu, albo Walo.
32 lata.
W latach 2003-2007/8 latałem sporo w streecie, dualu, całymi ekipami, a rowery wyczynowe pięknie rozkwitały u mnie w mieście. NWD, Krankedy, Chain Reaction, JIB ściągało się wtedy torrentami nawet kilka tygodni Smile Każdy marzył o Dunconie, NS dopiero raczkowało, a 26 cali nie było rozmiarem ''młodzieżowym''.
Przyszła dorosłość i brak czasu oraz inne zajawki. Na 30 powróciłem, dostałem od żony kellysa vipera, przebudowywałem go 2 lata i został po nim łańcuch...powróciły manuale, bunny, wheelie i jakieś małe wygłupy. Powstał czołg z młodzieńczych marzeń z Domainem, na DX32 i sporo dobrych gratów. W tym roku stwierdziłem, że chcę enduro, na większych kołach, bardziej uniwersalne, mniej męczące przy okazji przejażdżek z kumplami na ''zwykłych'' rowerach i od niedawna posiadam Dartmoora Horneta Pro 27,5, w którym już zdążyłem zmienić hample na Magury MT5, pedały na dabomb i siodło na SR.
Pozdrawiam wszystkich
Odpowiedz
Jestem z Wrocławia i chętny na wszelkie wycieczki. Z zawodu jestem dekoratorem wnętrz.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości